środa, 23 listopada 2011

8Mile tłumaczenie piosenki

{Eminem}

Czasem wolałbym wszystko olać, nadal mogę to zrobić

Dlaczego wciąż podejmuję walkę, czemu wciąż piszę teksty?

Czasem jest mi wystarczająco ciężko radzić sobie z rzeczywistością

Wtedy chcę tylko wskoczyć na scenę i rozwalić mikrofony

Chcę pokazać tym ludziom, na co mnie stać

Lecz jestem biały… Czasem po prostu nienawidzę życia

Coś tu nie gra, rozwalam światła

Bo przeraża mnie występ przed publiką, nie potrafię wydusić z siebie słowa:

„La la la la la"… to nie moja wina

A później upadam, moje wnętrzności pełzną

Wyciszam się, zamykam się w sobie

Nie potrafię tak żyć, moje człowieczeństwo

zostało wystawione na pokaz, jestem rozdarty w sobie

Muszę wysiąść z autobusu, splunąć

Stary, pieprzyć to, ej, wracam, kurwa, na chatę

Świat spoczywa na moich barkach, wracam na 8. Milę


Refren.

Jestem człowiekiem, obmyślę nowy plan

Czas, abym powstał, przemierzył nowe lądy

Czas, abym na serio wziął sprawy w swoje ręce

Wybierając takie życie, nigdy więcej nie spojrzę za siebie

(8. Mila) Odchodzę, wiem, dokąd podążam

Przepraszam, mamo, jestem dorosły, muszę podróżować samotnie

Idąc za śladami stóp, wytyczam własną i jedyną ścieżkę,

Po której mogę uciec z tej drogi, zwanej 8. Milą


{Eminem}

Chodzę po torach kolejowych, staram się odzyskać

ducha, którego kiedyś utraciłem; Jednak wracam do tego samego gówna

Do tej samej fabryki, w tych samych spodniach

Staram się dogonić rap, muszę wyrwać się stąd jak najszybciej

Obmyślić nowy plan, mamcia ma nowego faceta

Biedna siostrzyczka, ona nic nie rozumie

Siedzi przed telewizorem, wciska nos w poduszkę

Maluje coś dopóki kredka się nie kończy

Koloruje swojego starszego brata i matkę

Ale nigdy nie mówi, co tak naprawdę siedzi w jej małej główce

Chciałbym być takim ojcem, którego żadne z nas nie miało,

Lecz nadal uciekam przed czymś, czego tak bardzo nie chciałem!

Czasami się złoszczę, bo jeszcze nigdy nie wybuchłem

Wydaje mi się, że dorosłem, ale wciąż brakuje mi jaj

Nie jestem szanowany, brak we mnie życia

Napięcie jest zbyt wysokie, stary, staram się robić to, co najlepsze

Próbuję, siedzę w samotności i płaczę

Ej, nie ściemniam, nie ma chwili

Bym nie modlił się do niebios, błagam cię Boże

Nie pozwól mi narzekać, nie pozwól, abym nie miał stałej pracy

Mam nadzieję, że mnie słyszysz, bracie, gdziekolwiek jesteś

Ej, stary, mówię ci, zastawiam jutro tą przyczepę

Powiem matce, że ją kocham, pocałuję siostrę na pożegnanie

Powiem jej, że będę w pobliżu, jeśli tylko będzie mnie potrzebować

Ale muszę się stąd wydostać, to jedyny sposób, jaki znam

Wrócę po ciebie, kiedy zniszczę już wszystko, co mam

Zrobię to sam

Do pracy idę, wracam na 8. Milę


Ref.

Jestem człowiekiem, obmyślę nowy plan

Czas, abym powstał, przemierzył nowe lądy

Czas, abym na serio wziął sprawy w swoje ręce

Wybierając takie życie, nigdy więcej nie spojrzę za siebie

(8. Mila) Odchodzę, wiem, dokąd podążam

Przepraszam, mamo, jestem dorosły, muszę podróżować samotnie

Idąc za śladami stóp, wytyczam własną i jedyną ścieżkę,

Po której mogę uciec z tej drogi, zwanej 8. Milą


{Eminem}

Musisz to przeżyć, żeby to poczuć; nie przeżyłeś i nie zrozumiałbyś tego

Nie dostrzegłbyś, o co w tym wszystkim chodzi…

Dlaczego było i nadal trudno jest poruszać się po granicy Detroit…

Jest zupełnie inaczej, to bardzo doniosłe, dla mnie to jak

certyfikat autentyczności, którego nigdy nawet nie dojrzysz

Ale dla mnie jest wszystkim, to moja wiarygodność

Nigdy nie słyszałeś, nie poczułeś ani nie poznałeś prawdziwego MC

Który byłby na tym piedestale równie niesamowity co ja

Wciąż nie jestem naznaczony, żyję w ciężkich czasach

Siedzę na ganku z kumplami i zapodaje głupie kawały

Idę do pracy i w kolejce po lunch udaję MC

Ale w krytycznych sytuacjach, gdzie podziewają się moje żarty?

Komu muszę się pokazać, żeby zapodać swoje rymy

Gdzie muszę iść, kogo muszę poznać

A może jestem tylko jednym z wielu?

Nie mam szczęścia z tym małym Rabbitem, pierdolę to

Może potrzebuję nowego ujścia, zaczynam wątpić

Czuję lekki sceptycyzm, z kim ja się zadaję?

Wyglądam jak żul, w gównianych ciuchach

Jak Armia Zbawienia staram się ocalić swoje wdzianko

Jest zimno, staram się podążać tą drogą

Na dodatek wciąż czuję się jak w środku jakiejś bitwy

Bronie się zawzięcie, ale nie chcę jednej rzeczy

Nie chcę współczucia, od nikogo; w mieście nie ma zabawy

Nie świeci tu słońce, jest tak ciemno

Czasem czuję się rozrywany

Rozdarty przez moich przyjaciół

To wszystko wystarcza, żebym wyszedł z siebie

Czasami czuję się jak robot, nie wiem wtedy nawet

co robię, po prostu wybucham, moja głowa jest jak kuchenka

Eksploduję, czajnik się nagrzewa

Czasami moje słowa przeciążają dupsko, którego mi brak

Ale nauczyłem się, nadeszła moja kolej

Ej, wystarczy mi, że jeden raz spłonąłem

Więcej już nie upadnę, poznałem nową laskę

Nie mogę dłużej udawać głupka i być niedojrzały

Mam wszystko, czego mi trzeba, oprócz odwagi

To tak jakbym miał beat, ale potrzebował jeszcze słów

Mam potrzebę, jak gwałtowna fala

pojawił się nagły przypływ energii

Czas pokazać panom tego świata tróję i trzeci palec

Już się nie boję, jestem wolny jak ptak

Skręcam wozem, przejeżdżam na drugi pas

Jadę na przedmieścia, widzicie tylko z oddali rozmytą 8. Milę…


Ref.

Jestem człowiekiem, obmyślę nowy plan

Czas, abym powstał, przemierzył nowe lądy

Czas, abym na serio wziął sprawy w swoje ręce

Wybierając takie życie, nigdy więcej nie spojrzę za siebie

(8. Mila) Odchodzę, wiem, dokąd podążam

Przepraszam, mamo, jestem dorosły, muszę podróżować samotnie

Idąc za śladami stóp, wytyczam własną i jedyną ścieżkę,

Po której mogę uciec z tej drogi, zwanej 8. Milą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz